Jakim jesteś zwierzęciem? Czyli kilka słów o temperamentach

Szukanie analogii pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem miało już miejsce w starożytnym Egipcie. Starożytni Egipcjanie widzieli, że człowiek wcale nie jest unikatowy w stu procentach, że ma pewien zestaw cech, który można porównać z innymi ludźmi oraz zwierzętami. Na drodze prostego wnioskowania – choć niewyrażanego oczywiście fachową terminologią – widziano więc pewne analogie do lwów, orłów i innych. Dziś, z punktu widzenia psychologii, wiemy, że to starożytne wnioskowanie było przynajmniej częściowo poprawne. Mamy bowiem wiedzę o temperamentach, czyli zbiorze cech wspólnych z innymi ludźmi, dlatego badając własny temperament, rzeczywiście można poszukać analogii do zwierząt.

Pierwszy rodzaj temperamentu to choleryk – często kojarzony z agresywnym psem lub lwem. Choleryk lubi być na piedestale, lubi dominować, szybko się denerwuje, budzi grozę pośród ludzi. Do tego chce być liderem, chce przewodzić, bywa bezlitosny, ale ma też bardzo duże ambicje, marzą mu się sukcesy. Choleryk – znów, podobnie jak lew czy agresywny pies – nie może być obiektem krytyki. To obiekt budzący strach, szacunek, a nie krytykę.

Kolejnym typem temperamentu jest melancholik. To osoba raczej smutna, zamartwiająca się przyszłością, wycofana, źle znosząca krytykę, przedkładająca zdanie innych nad swoje. Można go więc porównać do samotnego, zranionego wilka – tęskniącego za stadem, ale nie potrafiącego do tego stada dołączyć. Takie melancholijne, zranione wilki mają duszę artystyczną, w której wyrażają swoją tęsknotę. Trudno im o podjęcie decyzji – znów, tak jak zranionym wilkom – ponieważ czują, że ich wartość jest niepełna, że w porównaniu do pozostałych przedstawicieli gatunku są gorsi.

Trzeci typ temperamentu to sangwinik. Jest otwarty, chętnie przebywa w towarzystwie, uśmiechnięty, łatwo okazuje emocje, cieszy się małymi rzeczami, słowem: może być porównany do psa, tyle że nie agresywnego – jak choleryk – ale zadowolonego, merdającego ogonkiem. Sangwinik może być też udomowionym kotem – szukającym akceptacji innych, przytulającym się, będącym w ciągłym kontakcie fizycznym.

Wreszcie, flegmatycy – opanowani, nieokazujący emocji, obserwujący, zdystansowani – jak majestatyczni goryle otoczeni stadem. Nie mówią zbyt wiele, nie angażują się w relacje powierzchowne, jakby z murem wokół siebie, do którego dostęp ma niewielu.

Podsumowując więc, to, jakim jesteś zwierzęciem, zależy od tego, jaki masz temperament. Co też ważne, w przeciwieństwie do charakteru, który jest nabyty, kształtowany na podstawie różnych doświadczeń itd., temperament to rzecz niezmienna i wrodzona. Owa zatem zwierzęca analogia może nam towarzyszyć niezmiennie przez całe życie.

Oczywiście pytanie: „jakim jesteś zwierzęciem?” należy traktować tylko jako analogię dalszą. Od innych ssaków czy pozostałych gatunków wyróżnia nas bowiem możliwość myślenia abstrakcyjnego, planowania itd., dlatego – bez względu na to, czy jesteśmy melancholikami, flegmatykami czy kimkolwiek innym – świat stoi przed nami otworem i czeka na nasze sukcesy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *